Tym cudnym akcentem rozpocznę rok 2006, który będzie jeszcze lepszy niż wcześniejszy, a kieliszki nigdy nie będą puste. ;) I tego wam życzę (Tobie Malć kieliszka pełnego herbaty :P). O ile na życzenia noworoczne nie jest jeszcze za późno… ;3
I w tym oto miejscu powinno się pojawić podsumowanie roku pańskiego 2005, jednak biorąc pod uwagę kilka aspektów, był on CHOLERNIE ŻENUJĄCY i jak sobie przypomnę o kilku akcjach, to skóra mi się na tyłku marszczy. X_x Nie, nie zostawmy to w spokoju, no bo co dzieci i wnuki powiedzą (sprostowanie -> dzieci i wnuków jeszcze nie mam, ale BĘDĘ miała , nie myślcie sobie, nie zostanę starą panną, a zapędy feministyczne już mi minęły xP)…
No tak… ;___________; 18-stka zbliża się WIEEELKIMIIII krokami. ._.’ Chociaż oczywiście zależy do kogo, no bo przecież JA, jestem tak MŁODA, ŚWIEŻA i PIĘKNA, nie to co niektórzy , co mają urodziny w maju , czy sierpniu, nie staruchy? ;P Co jednak faktu nie zmienia, że się starzeję, och tak!, te zmarszczki…
Ok, ok, miało nie być histerii… xP
Jak to już Malć stwierdziła, czas najwyższy aby brać się za postanowienia noworoczno-wiosenne (wiosna zbliża się wielkimi krokami! ). Czas schuść, zadbać o siebie, o oceny (oj, to chyba przedewszystkim…) i o kontakty międzyludzkie, żeby znowu się nie sprezeczać o byle pierdoły (a w tym jestem niezła ._.). O tak, to moje postanowienia, a jak ich nie dotrzymam, to błagam, niech mnie ktoś strzeli! Ach, no i od dzisiaj staję się bardziej słowna. I ŻADNYCH ŻELKÓW!!!

Tak rzecze towarzyszka Gleba.