Come ride with me
through the veins of history
I’ll show you why god
Falls asleep on the job

And how can we win
When fools can be kings
Don’t waste your time
Or time will waste you

Powróciłam. Szczęśliwa (bo już w domu), uśmiechnięta (bo było fajnie), opalnona (nierównomiernie) ,z czerwonymi koralami na szyi i ciupagą w ręku. No, w końcu powróciłam. :3
Trzymając się tezy, iż Muse to muzyka dla ludzi inteligentnych, stwierdzam, że moja inteligencja chyba rośnie, bo jeszcze nigdy nie słuchałam Trzech Boskich Panów z taką częstotliwością. :P (w przerwach Pati Yang i Incubus, czuję się uzależniona…) Dodatkowo się doedukowałam i odchamiłam (patrz National Geographic i „Lesio” Joanny Chmielewskiej), bo chodziaż góry są piekne, cudowne i wogóle ach, to trochę mi się nudziło (tęskniło…). Na szczęście pojechał ze mną Włodzimierz. ;3

Dopuszczając do głosu moje malkontentstwo (malkontentyzm…?), powiem, że boję się matury. Nazwę to syndromem Maldonki, bo to ona zaczęła. ;3 Ale poważnie, ja już niby mam skonkretyzowane plany. O tak, zdam historię na maturze i nie zatnę się na ustnym z angielskiego. Będę studentką kulturoznawstwa, która znajdzie pracę, będę miała przystojnego męża (Czecha…?:P) i jednego , cichego i potulnego syna. Ewentualnie dwa psy, jeżeli to nie wyjdzie. I będę mieszkała z Maldonką. (czy plany z drugiej klasy podstawówki są wciąż aktualne…?) Tak będzie. Ale wciąż się martwię, że będę życiową niedojdą, która niczego nie zda, nigdzie się nie dostanie i nikt jej nie będzie chciał. Nie chcę super pracy, w której będę zbierać kokosy. Chcę poprosu robić coś co lubię. Chcę być zadowolona z samej siebie i wiedzieć, że robię wszystko na co mnie stać (od przyszłego roku szkolnego zaczynam się uczyć…). Bo wrózka powiedziała, że wyjadę za granicę, że będę miała dwóch mężów (no to lepiej niż myślałam… :P), że dostanę się na studia humanistyczne i, że wszystko będzie pięknie i ładnie. Powiedzice mi tylko, że wróżki nie kłamią… =___=”

To tyle z serii „wakacyjne narzekanie”.

Ps. Opener jakoś przeżyłam, ale…
Ps2. …w listopadzie Muse w Berlinie i Monachium, znowu umieram…
Ps3. Znowu histeryzuję. :P No to tego… wróciłam! ^____^V