W tym miejscu powinno sie znajdować podsumowanie roku 2007. Bo ja bardzo lubię podsumowania… ale nie w moim wykonaniu. ;3 Tak więc podsumowania nie będzie. Powiem tylko, że rok ten był stosunkowo udany. Byłby bardzo udany, gdyby nie kilka rozczarowań (bardzo DUŻYCH rozczarowań), kilkanaście kłótni, paredziesiąt przykrych słów, oraz średnia płyta MUSE. Ale negatywne przeżycia równoważą wspaniałe chwile z przyjaciółmi, miłosne wzloty i upadki (co z tego, że nic nie doszło do skutku? liczy się euforia), oraz średnia płyta MUSE. :P
Jednak życzyłabym sobie, zeby kolejne lata były znacznie bardziej udane, aby obfitowały w mniej kłotni, i żebym ja nie była już taka drętwa, nudna i złośliwa. ;3
Rok 2007 będzie ciężki, a ten kto powiedział, że 3 klasa liceum to jeden z najpiękniejszych okresów w życiu, chyba nie wiedział co mówi.
Postanowień noworocznych jako takich nie mam, bo uważam to za ściemę. Mam tylko marzenia, ale to zastawię dla siebie.
cheers.