Nienawidzę tego uczucia. Kiedy nagle uświadamiam sobie, że to co miałam chwile temu była dla mnie wszystkim i, że za momencik to wszystko stracę. Tragizuje, oczywiścue, bo to, że kończy się liceum wpłynie tylko pozytywnie. Bo będe się rozawijać i inne takie. Jednak będzie mi brakować scenki, całej paki scenkowiczów (bo nie wmówicie mi, że będziemy sie spotykac wszyscy razem, i tak wam nie uwierzę), sekcji plastycznej, jedzenia pizzy na świetlicy, bimbania w radiowęźle i tych wszystkich achów i ochów, które w tym momencie wydają mi się komiczne. Tak czy inaczej, będzie mi tego brakować. 3 lata temu, gdy wchodziłam tam po raz pierwszy, nie sądziłam, że zmienię się aż tak. Myślę, że to zaśługa towarzystwa. Bo 3 lata temu byłam beznadziejną, głupią (w tej materii niewiele się zmieniło) okularnicą, która była się odezwać. A dzięki tym ludziom pokochałam imprezy… i inne tego typu używki. ;]
Oj, dużo się działo i dużo będę wspominać. Wielka szkoda, że to już koniec, ale trzeba iść naprzód.
I powiem tak – kocham was pojeby. Bo pojebem trzeba być, żeby uwielbiać ćpuna, anorektyczkę, czy faceta, który prawie przeleciał własną siostrę (ale nie z włąsnej woli ;)
Pomimo wszystko, jesteście boscy.