nudzimisie blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 7.2007

ja niestety nie jestem.

[edit.]

już nieaktualne. jednak jestem the best. ;>

Dużo mam do opowiedzenia, nie wiem od czego zacząć. Może od tego, że pisać o szystkim nie będę, bo bilans podróży do Gdyni nie byłby zbyt pozytywny?
A z drugiej strony, tego o czym chciałabym napisać, nie da się określić żadnymi słowami.
Boscy, fenomenalni, nieziemscy, rewelacyjni,JEDYNI W SWOIM RODZAJU.
Tacy są moi trzej bogowie.
Na żywo są jeszcze bardziej genialni, kolejny cud świata!
Zaczęło się od „Take a Bow”, którego z reguły nie znosiłam. Dużo zdrowia kosztowało mnie słuchanie tego utworu. Rytm bez ładu i składu, nic do siebie nie pasuje. Próbowałam, ale nie wychodziło. Ale na Open’erze się udało. Ciemnooość, widzę ciemność, w tle Take a Bow, nagle z cienia wynurza się boski M. Istna poezja! Potem Dom i Chris, a Dominic ze swoim przeuroczym i przecudownym „cześć” na ustach!
No i kosmiczna energia w czasie „Apocalypse, Please” i „Starlight” (z reguły też już mi się znudziła, ale wystukiwanie i wyklaskiwanie rytmu na żywo niesie ze sobą tyle radości!!). W mojej głowie już do końca życia zostanie skaczący i tańczący Matt z gitarą, dosłownie przed moim nosem.
I ta niesamowita atmosfera wśród publczności! Wrzeszczenie razem z Matt’em, skakanie w rytm muzyki.

ale to tylko głupi bełkot, mówiłam, że tego nie da się opiusać. ja wciąz jestem pod wrażeniem, nie potrafię opisać swoich odczuć!


  • RSS