Dawno tu nie zaglądałam, ale weny jakoś brak. Nie będę się może rozpisywać o tym, co się aktualnie dzieje, bo będę musiała wspomnieć o glebowych frustracjach i o tym, że jestem coraz bardziej przeświadczona o tym, iż powinnam żyć w innej epoce. Np. w średniowieczu, gdzie testosteron spływał z facetów strużkami. Teraz tego nie mamy, metroseksualność mówi dzień dobry, nieee. Nie znosze facetów, którzy mają więcej kosmetyków niż ja i myją się częśćiej także. (pozdrowienia dla Damiana! ;)) O, albo tacy, co to kranu nie potrafią naprawić, albo rury uszczelnić. Zresztą, z takimi wiotkimi klatami, to nie ma co nawet dziur w rurach robić.
No, ale miałam nie wspominać o moich frustracjach.
Chociaż o kolejnej wspomnę i bardzo chętnie sie wyżyję. Na jesień miał być kolejny pompatyczny samogwałt, i co? Panowie z MUSE objeździli całą Europę, tylko nas pominęli, a obiecali. Oj nieee, jak znowu się tu pojawią, to za uszy wytargam, jak można tak dawać nadzieję niewiastom, a potem uciekać do Rumunii i na Węgry, hę?
No ok, miało o tym nie być, ale się już rozkręciłam z tymi frustracjami. Powiem jeszcze tylko, że nie lubię stada adoratorów i pukania młotkiem o 8 rano.