jezu, od kilku dni jest tak w dupę pieknie, że aż nudno. nie ma się z kim kłócić, wszyscy albo zbyt mili, albo zbyt zajęci. właściwie nie powinnam mieć już siły na kłótnie, bo sie na venie ponoć wyszalałam. ta jest, wyszalałam, napatrzyłam na wylansowane śliczne dziewczyny, na przystojnych wylansowanych kolesi. i jak już będę duża, to sama będę śliczna i wylansowana i będe miała przystojnego , wylansowanego faceta. ale to nieprędko nastąpi, najpierw musze skończyć mentalną 18stkę.
no a poza wylansowanymi osobnikami płci obojga, byli też cool kids of death (jak najbardziej wylansowani i jak najbardziej męscy), w róznych miejscach – backstage, stage, korytarz, bar (bez toalet, niestety). i cierpię w tym momencie na jakąś ckod-manię (patrz: lans.fm, puplit [tapeta zmienia się 5 razy dziennie, ale najczęściej gości cinass].).
dla niezorientowanych (LANS) – byłam na venie WOLONTARIUSZKĄ. ode mnie zalezyło być albo nie być festiwalu,to ja szpiegowałam na backstage’u muzyków i to ja psułam opinie polskim dziewczynom (piski, wzdechy, kisiel w majtach). i byli t(i)nc (i jak najbardziej, wkładanie ręki w majtki jest wyrazem charyzmy! tak samo jak gwałcenie podłogi. tak więc, zaraz koło bixler’a-zavala’i mam kolejnego CHARYZMATYCZNEGO idola, dennis, love you), byli klaxons (aaach, jakiegoż oni mają przeboskiego akustyka, cały koncert mógł majstrować przy gitarach), happy modnays, primal scream, ale to po cool kids of death mam najwięcje siniaków, obrażeń, i jest mi z nimi dobrze , i ja chce znowu.
i studia się zaczęły, generalnie (a wiem, że to puste słowo, ale chuj). i (czasem)złota polska jesień. i ja już zdąrzyłam dwa wykłady opuścić. i z ludźmi się dogaduje, albo czuję od nich lepsza. jednym słowem – mam predyspozycje do bycia zajebistą, wylansowaną laską. a jak już będe, jak najbardziej powiadomię.

1,2,3, napisy końcowe.
ps. słowo „lans” w najróżniejszych wariacjach , pojawił się w notce razy 9, a dowiedziałam się dzis na zajęciach z analizy tekstu, że powinnam takich rzeczy unikaći, że to wręcz niedopuszczalne. ale że ja nie lubię tej pani doktor habilitowanej profesor nadzwyczajnej, to powiem : lans, lans, lans, lans, lans. i chuj.
psps. wiem, ze pierdolę, ale tak strasznie mi się nudzi.